- Rozumiem.... - powiedziałem i po chwili dodałem do ledwo przytomnej Layly - ... szybko wyzdrowiej.. - i poszedłem. Razem z Harpunem zrobiliśmy patrol (latając nad terenami) by sprawdzić czy dla Layly będzie bezpiecznie. Widziałem wiele wilków, ale pochodzili z watahy.
- Co teraz robimy? - zapytałem
- Może pójdziemy zapolować? - zapytał Harpun
- Ja opadam z sił i nie mogę się skoncentrować, może ty upolujesz?
- Rozumiem... - i poleciał na łowy.
*** Kilka minut później ***
- Co tak szybko? - zapytałem
- A wiesz że nie wiem.. jakoś tak wyszło - powiedział Harpun podawając mi jelenia.
- Dzięki...
- Spoko....
*** Po zjedzeniu ***
- Chyba trzeba już iść... - powiedział Harpun
- No... ty leć koło nory Layly by pilnować by nikt nie wchodził, ok?
- Oczywiście...
- Dzięki... - i poszliśmy każdy w swoją stronę.
*** Rano ***
Gdy rano się obudziłem nie ujrzałem Layly koło siebie. Pamiętałem co się stało, ale chyba nigdy tego nie zapomnę. Postanowiłem pójść na łowy by upolować coś dla Layly i Harpuna. Upolowałem dwie sarny. Zagwizdałem po Harpuna i przyleciał.
- Weżniesz te sarny... - powiedziałem wskazując oczami na sarny.
- Dobra i gdzie je?
- Do Layly jedna i dla Ciebie...
- A ty?
- Zdążę zjeść... - powiedziałem i nagle zaburczało mi w brzuchu.
- Ale ty musisz jeść! - powiedział zły Harpun
- Wiem... dla mnie ważniejsza jest Layla i Ty.
- Niech Ci będzie... - powiedział Harpun i poleciał do Layly, a ja za nim.
Przy jej norze spotkałem Adonisa:
- Cześć Adonis, z Laylą lepiej?
- Tak
- A można dać jej jedzenie? - zapytałem
<Adonis?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz